Marek Eugeniusz Końka
lat 80, z Dorchester w stanie Massachusetts,
odszedł spokojnie 28 maja 2026 roku,
otoczony miłością swojej rodziny.
Urodził się w Warszawie jako syn śp. Eugeniusza i Wandy z domu Parada.
Był ukochanym mężem Haliny Końki z domu Światłowska,
oddanym ojcem Katarzyny Savill i jej męża Roberta ze Stoughton
oraz Piotra Końki z Dorchester, a także dumnym i kochającym dziadkiem
Roberta III i Julianny Savill.
W 1980 roku aktywnie zaangażował się w działalność ruchu Solidarność,
stając po stronie tych, którzy walczyli o wolność, prawa pracownicze
i demokrację w komunistycznej Polsce.
Za swoją działalność opozycyjną został uwięziony przez władze
komunistyczne. Po zwolnieniu postawiono mu wybór - opuścić Polskę
lub żyć pod dalszymi represjami. Wybierając wolność i lepszą przyszłość
dla swojej rodziny, wyemigrował wraz z żoną Haliną, oczekującą wówczas
narodzin ich pierwszego dziecka, do Stanów Zjednoczonych.
Z zaledwie dwiema walizkami, dziesięcioma dolarami i ukochanym psem
rozpoczęli nowe życie w Ameryce.
W uznaniu zasług w walce o wolność i działalności przeciwko reżimowi
komunistycznemu został w 2012 roku odznaczony Krzyżem Wolności
i Solidarności przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
a także honorową odznaką "Za Zasługi dla Niepodległości" przyznaną
przez Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych dzięki ciężkiej pracy, determinacji
i wytrwałości zbudował życie dla swojej rodziny. Przez większość swojej
kariery zawodowej pracował jako mechanik i operator obrabiarek,
z dumą zapewniając bliskim stabilny byt.
Muzyka była jedną z największych pasji Marka.
Jako młody człowiek ukończył prestiżową szkołę muzyczną w Polsce. Był utalentowanym
i wszechstronnym muzykiem, grającym na instrumentach klawiszowych,
gitarze, perkusji, saksofonie, skrzypcach i akordeonie.
Po emigracji do Stanów Zjednoczonych dzielił się swoją miłością do muzyki,
występując podczas weekendowych brunchów w Swiss House przy Boston Bowl.
Niezliczone rodzinne spotkania i święta umilał grą na keyboardzie, tworząc wspomnienia,
które na zawsze pozostaną w sercach jego bliskich.
Życie Marka było świadectwem odwagi, wytrwałości, poświęcenia i miłości.
Jego droga z Warszawy do Stanów Zjednoczonych, niezłomna walka
o wolność oraz bezgraniczne oddanie rodzinie pozostawiły dziedzictwo,
które przetrwa kolejne pokolenia.
Na zawsze pozostanie w naszej pamięci i naszych sercach.