Wspomnienie o
Zbyszku Piotrowskim
Mija już 20 lat od chwili, gdy odszedł od nas na zawsze Zbyszek
wspaniały Syn, Ojciec, Mąż, i Przyjaciel.
Człowiek nieposzlakowanej uczciwości i głębokich zasad moralnych,
wierny swym ideałom i przekonaniom. Rozmaitość Jego talentów, pasji
i zainteresowań sprawia, że w przypadku Zbyszka termin
"człowiek Renesansu" nie jest nadużyciem.
Ekonomista i muzykolog, żeglarz i menadżer. Człowiek czynu,
dyscypliny i konsekwencji, ale także refleksji, zadumy, taktu
i szacunku dla innych. Do końca nauczyciel i do końca student.
Zawsze lider i oddany przyjaciel.
Długa lista sukcesów zawodowych nie może przesłonić prawdy,
że najważniejsza dla Niego zawsze była Rodzina. Był jej filarem i,
jak na muzyka przystało, źródłem harmonii. Od młodości nie lękał się
trudnych wyzwań. Wyznaczał sobie ambitne cele i z uporem dążył
do ich realizacji. Studiował jednocześnie na dwóch uczelniach
i na obu znakomicie sobie radził.
Skończył z wyróżnieniem wydział Handlu Zagranicznego SGPiS
(obecnie SGH). Na tej uczelni przez kilka lat wykładał ekonometrię.
Tam się doktoryzował, a następnie habilitował.
"Uprawiał" przez większość życia ekonomię, ale kochał muzykę.
Wspaniały głos i słuch umożliwiły mu naukę w klasie fortepianu,
a potem studia na wydziale muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Pracę dyplomową z tego zakresu ofiarował w prezencie ślubnym
swojej żonie Mai, z którą spędził szczęśliwie 26 lat życia.
Przez kilka lat był prezesem Związku Młodych Kompozytorów.
Opublikował szereg wnikliwych artykułów na temat muzyki współczesnej.
Odsunął muzykę trochę na bok, aby zająć się badaniami ekonomicznymi.
Na początku lat 80. był wicedyrektorem Instytutu Koniunktur i Cen.
Z chwilą tworzenia się III Rzeczpospolitej włączył się aktywnie
w jej budowę, zajmując odpowiedzialne stanowiska w państwie.
Już w styczniu 1990 roku został mianowany na stanowisko prezesa
Agencji ds. Inwestycji Zagranicznych. Następnie jako pełnomocnik rządu
i szef Rady Nadzorczej Polskiego Fiata kierował jedną z największych
prywatyzacji w Polsce. Podejmował decyzje, o słuszności których
był przekonany, a po latach przyszło mu udowadniać krok po kroku,
że były uczciwe i konieczne. Dwa lata zmagań i głębokiego stresu
odbiły się na Jego zdrowiu.
W połowie lat 90. z ramienia Banku Światowego był
doradcą ekonomicznym rządu Białorusi i Ukrainy.
Dopiero w ostatnich latach, jako menadżer znaczących
prywatnych przedsięwzięć gospodarczych i finansowych
w pełni wykorzystał swą wiedzę, talent, umiejętności analizy,
organizacji i zarządzania. Doceniono go jako świetnego fachowca,
błyskotliwego negocjatora i wprawdzie wizjonera,
ale twardo stąpającego po ziemi.
Zbyszek był zapalonym sportowcem. Uprawiał judo, pływanie
i narciarstwo. Szczególnie pasjonowało Go żeglarstwo.
Radość sprawiał mu kontakt z naturą i jej wyzwaniami,
wymagającymi zespołowego wysiłku. Jako komandor
studenckiego klubu żeglarskiego współtworzył grupę zaprzyjaźnionych
pasjonatów, z którą nie stracił kontaktu do ostatnich dni.
Właśnie z nią na Mazurach świętował 25-lecie
swojego małżeństwa z Mają, gdy dała o sobie znać okrutna choroba.
Zmagał się z nią tak, jak ze wszystkimi wyzwaniami swego życia:
odważnie, z determinacją, konsekwencją, ale i z realizmem.
Mimo ogromnego bólu nie poddawał się do samego końca
tak jak do samego końca nie dawała za wygraną Maja.
Brakuje Go nam każdego dnia
i każdego dnia jesteśmy wdzięczni Opatrzności,
że postawiła Go na drodze naszego życia.
Rodzina