Nadaj nekrolog
Imię i nazwisko:

Alina Augustynowicz

Region:
Poznań
Data emisji:
04.07.2025

Alina Augustynowicz

z domu Hinz

(1979-2024)

Odeszła piątego lipca, rok temu. Zbyt szybko, za młodo.
Nie było czasu na pożegnanie, zostało go zbyt wiele na tęsknotę.
Zgasła, napełniając swoich rodziców ogromnym żalem,
pozostawiła kochającego męża sam na sam z wielkim bólem.

Szliśmy wszyscy w kondukcie żałobnym, całkowicie niepozbierani.
Myśleliśmy, że chyba śnimy, że to się wydarzyć nie mogło.
Jeszcze bardziej nierealne wydawało się to tym, którzy z nami być wtedy nie mogli.

Nie wiedzieliśmy jak rozmawiać z Alusią, kiedy już było wiadomo z jak ciężką chorobą
się zmaga. Nawet zwykłe pytanie: "Jak się czujesz"? wydawało się w takiej sytuacji
nie na miejscu. Ale Ona nam to ułatwiała. Nie skarżyła się, nie mówiła o swoim bólu,
pytała: - Co u Ciebie? Jej dźwięczny głos był pełen życia i dawał nadzieję wszystkim,
którzy jej słuchali; przywracał wręcz wiarę,
że jej walka może zakończyć się zwycięstwem nad śmiertelną chorobą.
Chcieliśmy wierzyć razem z nią, że tę walkę może wygrać

Alusia odeszła zbyt wcześnie, tyle jeszcze miała planów.
Pocieszeniem, chociaż wątpliwym, jest myśl,
że spełniła się w życiu osobistym i zawodowym.
Pozostały nam wspomnienia szczęśliwych chwil, jakie z nią spędziliśmy
i pamięć miejsc, w których bywała wraz ze swoim mężem Januszem.

Była absolwentką VI Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni,
ukończyła psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie
i biologię na Uniwersytecie Warszawskim. Po powrocie do Gdyni pracowała
w Wojskowym Ośrodku Medycyny Prewencyjnej w Gdyni.
Następnie związała się zawodowo z Zakładem Epidemiologii i Medycyny Tropikalnej
w Wojskowym Instytucie Medycznym - PIW, gdzie uzyskała tytuł doktora medycyny.
Uczestniczyła w wielu konferencjach w kraju i zagranicą,
była autorką licznych publikacji naukowych.

Alina była aktywna w mediach społecznościowych,
gdzie miała liczne grono swoich sympatyków, a może nawet wielbicieli.
Jej piękna twarz pozostała na zawsze w pamięci wszystkich, którzy ją znali.
Dopóki ta pamięć jest żywa, Alusia będzie wciąż obecna.
Jak memento mori brzmią dla nas wszystkich słowa poety
-"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą".

Czasami nie potrafimy wyjść poza własne uczucia.
Liczy się przede wszystkim nasza miłość do najbliższej osoby.
Nie myślimy o tym, że zasypiając na zawsze uwolniła się ona wreszcie od cierpienia.

Trudno zaakceptować jej odejście, bo to łamie nasze serca.
Nie przynoszą ukojenia słowa, że "wszystko ma swój początek, przemijanie i koniec".
I nie przynosi pocieszenia nawet myśl, że już nie cierpi,
że nic więcej nie można było dla niej zrobić, że ciągle jest w naszych sercach.


Kochająca Rodzina


Szukaj nekrologów i wspomnień

Powiadom znajomego

Inne nekrologi