Grażyna
Grzegorska-Wolin
20 stycznia : Jak długo może być tak źle, że żyć się nie chce.
6 lutego: Lekko mnie obejmował, właściwiej byłoby powiedzieć,
obejmował powietrze wokół mnie. Coś mnie do niego ciągnie,
sama nie wiem co i to ciągnie już przecież nie od dziś a od dosyć
długiego czasu, bardziej mnie ciągnie do niego niż do jakiegokolwiek chłopaka,
który mi się od długiego, długiego czasu podobał.
7 marca: Zapytał mnie, co napisać do fotoreportażu na Dzień Kobiet,
ale ja nie wiedziałam co i powiedziałam, żeby napisał, co myśli
i on napisał dla mnie, mam więc coś od kogoś w taki dzień.
13 sierpnia: Aha, dzisiaj powiedziałam, że za niego wyjdę
(wyjdziesz za mnie? Aha.).
To idiotyczne, on do mnie mówi a ja się trzęsę,
przecież dotąd tego nie było.
14 sierpnia: Mógłbym odejść, gdybym wiedział, że będziesz szczęśliwa,
ja - czy będę... wiesz, co mówisz, przecież wiesz, że tylko z tobą,
on - może jest ktoś na świecie, musi być, ja - siedzi tu.
15 sierpnia: On umie ze mną postępować, umie i już,
a w ogóle jestem strasznie rozbuchana, porwałabym go na kawałki,
żeby tak do końca, do zatracenia, a on stopuje, łagodzi.
Czuję, że uczy mnie miłości zupełnie innej niż dotąd znałam.
23 sierpnia: Jest to mężczyzna, nie chłopak, a ja cały czas boję się,
wpadam w panikę, że zareaguje jak chłopak.
To coś niesamowitego czuć, że jestem dla niego ważna.
Andrzej