Nadaj nekrolog
Imię i nazwisko:

Elżbieta I Stanisław Nurowski

Region:
Warszawa
Data emisji:
23.05.2024


Wspomnienie o Rodzinie

Elżbiety i Stanisława

Nurowskich

Wszystko na tym świecie przemija, tak kończy się historia
naszej 9-cio osobowej Nadzwyczajnej Rodziny.
Dziś pozostałem sam- około 90 letni starzec,
7 me w kolejności dziecko we wspaniałej Rodzinie.
Wyróżnikami, w środowisku egzystencji naszej Rodziny były:
ponadprzeciętna jej liczebność, dotkliwie w okresie wojennym
i powojennym odczuwalna bieda, zdecydowanie katolicka atmosfera
w niej panująca oraz szczególna nad nią opieka Opatrzności Bożej
w osiąganiu przez 9-ro dzieci zasadniczych celów życiowych.

Rodzicielskie intencje modlitwy sprowadzały się do tego,
by ich dzieci dorastały w zdrowiu, usamodzielniły się rodzinnie
i zawodowo. Nasza rodzina rozpoczęła swoje istnienie
u podnóża Gór Świętokrzyskich.

Tam Ojciec Stanisław w okresie międzywojennym
pełnił funkcję nauczyciela Podstawówki.
W 1938 roku przeszedł na rentę.
Z dorastaniem dzieci rosnące potrzeby skłoniły
schorowanych Rodziców do heroicznych decyzji
zorganizowania gospodarstwa rolniczego,
pomnażającego nasze zasoby żywnościowe.
Nadzieje na poprawę bytu Rodziny zostały spełnione częściowo,
bo mimo heroicznego wysiłku Rodziców oraz dzieci
z uzyskanych plonów, po przekazaniu kontyngentu okupantowi,
na użytek własny pozostawało niewiele.
W okresie przedwiośnia niedojrzałe kłosy rozgniatano
w nielegalnym młynku na " niby mąkę" .
Woreczki tego "surowca" Ojciec nosił nocą do zakonspirowanego
przed Niemcami właściciela "młynka" by Rodzina miała "niby chleb".
Ojciec nie patrzył że dźwiganie mu nie służy.
Każdorazowe misje Ojca były szczególnie niebezpieczne,
wrzody żołądkowe pękały pod wpływem wysiłku.
Wychodząc przyklękał przed obrazem Ukrzyżowanego Jezusa,
mówiąc " Jezu zmiłuj się nad nami".
Okresy krańcowych niedostatków przeżywaliśmy.
Równolegle, Mama włączała się w zbieranie pożytecznych roślin
wykorzystując je dla potrzeb Rodziny. Dla jej skarbów, jak nas nazywała.
Dzieci dorastały, Henio w 1939 roku miał zaledwie 16 lat,
zaś Romek urodził się w 3 miesiącu jej trwania.
Reszta drobiazgu lokowała swój wiek w tym przedziale.
Wieczorami przy lampie naftowej z różańcem przewieszonym
na jednej ręce, w palcach drugiej ręki trzymała igiełkę,
zatrudniając ją przy reperowaniu ubranek.
Wystarczało Jej energii i woli by w międzyczasie
intonować nabożne pieśni i zachęcać Jej "skarby"
do współuczestniczenia w modlitwie.
Modlitwy te kończyły się najczęściej intencjami
błagalnymi byśmy byli zdrowi.

Mama zachęcała dzieci, by przekazywały jedno drugiemu,
nieliczne w rodzinie, niezniszczone buty i by - zawieszone na ramieniu
- oszczędzać je, zakładając dopiero przed kościołem w Pawłowicach,
oddalonym 7 km od miejsca zamieszkania.
Łaska Boża, uchroniła najbardziej narażonych wówczas najstarszych,
około 20 latków: Henryka i Eugeniusza przed zagładą przez Niemców.
Ci młodzi chłopcy angażujący się w walkę o wyzwolenie
- wystawiani przez Niemców na rozstrzelanie,
w sposób wprost cudowny unikali śmierci;
z rodziny naszej nikt od kul niemieckich nie zginął.
Nie chcę "spekulować" czuję jednak potrzebę przywołania rozmowy
Ojca Stanisława z synem Eugeniuszem, kiedy około 20 letni partyzant
zawieszał na ramieniu karabin. Ojciec wówczas powiedział synowi
"nie ty dałeś im życie i ty im je odbieraj".
Po tej perswazji Ojca, syn Eugeniusz odłożył karabin.
W "szamotaninie racji" w naszej Rodzinie przebiegało
wojenne i powojenne życie.
Ojciec Stanisław zmarł 1956 r. w wieku 68 lat,
zaś Mama ,Elżbieta zmarła w 1975 r. przeżywszy 75 lat.

Losy naszej Rodziny potoczyły się zgodnie z planami Rodziców.

Zmarłe Rodzeństwo:
Henryk i Eugeniusz - pracownicy naukowi
Kystyna, Jadwiga, Irena, Barbara, Lucyna - nauczycielki
Romuald - budowlaniec

Zygmunt Nurowski

Szukaj nekrologów i wspomnień

Powiadom znajomego

Inne nekrologi