Mówiłam czasem w gronie przyjaciół, że jesteś dla mnie żywym
dowodem na istnienie Opatrzności. I choć nadawałam temu żartobliwy ton, nie był to żart, ale moje głębokie przekonanie.
Jestem pewna, że podobnie czują wszyscy Twoi bliscy, którym bez chwili wahania, niezależnie od tego, w jakim sama byłaś stanie, niosłaś pomoc, okazywałaś wsparcie, dawałaś ukojenie i dodawałaś otuchy swoją wewnętrzną pogodą. Wybaczałaś innym ich błędy, małostki, koncentrację na własnych sprawach (w czym zapewne sama nie byłam bez winy).
I zawsze dążyłaś do pojednania.
Nie oceniałaś ludzi, ale próbowałaś rozumieć ich problemy
i nie zostawiałaś w potrzebie nikogo, kto się znalazł w trudnej sytuacji,
nawet jeśli czymś wobec Ciebie zawinił. Byłaś świetną, pełną poczucia humoru towarzyszką naszych spotkań i wypraw, tak jak - niepostrzeżenie wychowując i ucząc - pozostawałaś radosnym kompanem zabaw swoich wnucząt. Było w Tobie ciepło, przy którym się grzałam, i jasność,
bez której będzie nam bardzo ciężko żyć. Odeszłaś tak wcześnie,
że trudno się z tym pogodzić, ale otoczona miłością i opieką wszystkich, których darzyłaś swoimi uczuciami i którzy zawsze będą Cię kochać.
Jesteś droga Twojej rodzinie, przyjaciołom i uczniom.
Dlatego nie żegnam Cię, tylko mówię "do widzenia".